Pokazywanie postów oznaczonych etykietą album. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą album. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 czerwca 2024

ARCHIFEST - podsumowanie, podziękowania

 Za nami pierwszy ARCHIFEST – Weekend Archiwów Społecznych, pierwsza ogólnopolska akcja prezentująca archiwa społeczne, organizowana przez Centrum Archiwistyki Społecznej w Warszawie z okazji Międzynarodowego Dnia Archiwów. 

To były trzy dni pełne emocji i bardzo dobrych wydarzeń, podczas których w naszym maleńkim archiwum spotkało się kilkanaście osób, dla których nasza historia i zabytki są ważne, a działalność archiwów społecznych była czymś nowym, ale interesującym, ważnym i przydatnym.

Nasza uwaga skoncentrowała się wokół dwóch tematów – historii kościoła św. Trójcy oraz przeszłości i przyszłości cmentarza ewangelickiego w naszej wsi.

W piątek poprowadziłam spotkanie dla grupy pasjonatów i pasjonatek pracujących nad historią kościoła św. Trójcy w Koszęcinie. Miało formę konsultacji dla grupy, która rozpoczęła działania spontanicznie, z ogromnym entuzjazmem, ale bez wcześniejszego doświadczenia i przygotowania. Osoby uczestniczące przyniosły zebrane przez siebie dotychczas materiały, pamiątki i zdjęcia (między innymi album ze zdjęciami z pogrzebu jednego z mieszkańców, znaleziony na PSZOKu), opowiedziały o procesie w jakim je zdobywali, jak chcą je wykorzystywać, dyskutowaliśmy nad tym jak usprawnić i poprawić poszukiwania, jak uporządkować zbiory i je uzupełniać, skąd pozyskiwać kolejne materiały. 

Pracowaliśmy z przyjemnością przez ponad 3 godziny, w świetnej atmosferze, w której nie zabrakło pysznego poczęstunku i elementów humorystycznych (usłyszeliśmy między innymi nową alternatywną wersję legendy o budowie kościoła) i umówiliśmy się na kolejne spotkania.

W sobotę pod telefonem pracowałam w archiwum nad materiałami, które zostały mi powierzone i nad tym co zostało opowiedziane na tym spotkaniu.

fragmenty albumu ze zdjęciami z pogrzebu Józefa Kaczmarka, znalezionego na PSZOKu

Na niedzielne spotkanie na cmentarzu ewangelickim przyjechali specjalnie mieszkańcy Tarnowskich Gór (jak się na koniec okazało - z korzeniami koszęcińskimi) i Tworoga. Miałam ogromną przyjemność wreszcie osobiście poznać i przedstawić zebranym pana Michała Dramskiego, który jest współautorem strony „portrety przodków”, pasjonatem historii Tworoga i dóbr tworogowskich. 

To było spotkanie o zupełnie innym charakterze. Oprócz wymiany prostych informacji o tym co widzimy i jak to traktujemy postawiłam także na inną formę pracy.

W przestrzeni cmentarza umieściłam instalację, która miała pobudzać do różnych refleksji i prowokować do dyskusji (i jak się okazało wzbudziła również kontrowersje, co było efektem doskonałym) ostatni dzwonek / symbole światła / modlitwa za zmarłych (inspirowana tybetańskimi flagami modlitewnymi) wybrzmiały spontanicznymi, bardzo ważnymi spostrzeżeniami.

Obecna na spotkaniu pani wójt, która wcześniej pracowała w urzędzie gminy, przybliżyła nam historię realizacji „ogrodu biblijnego” i pochodzenie bramy cmentarnej.

Nieustająca burza mózgów jaka się odbywała podczas spotkania prowadziła w różnych, czasem nieoczekiwanych, kierunkach. Wszystkie pomysły, sugestie, uwagi z pewnością nie zostaną zapomniane i pojawią się w przyszłych konsultacjach, które mam nadzieję będą wokół cmentarza prowadzone. 

 

fot. Katarzyna Ochman - Sozańska

Po prawie 2 godzinnym spacerze niemal całą grupą udaliśmy się jeszcze dodatkowo do kościoła św. Trójcy, gdzie po mszy świętej ksiądz proboszcz (wyjątkowo ksiądz proboszcz) opowiadał o kościele i mogliśmy od razu uzupełnić potrzebne nam informacje, o których rozmawialiśmy w piątek. Nie do przecenienia jest udział w takich spotkaniach uczestników o różnym wykształceniu i zainteresowaniach – tutaj od jednej z pań dowiedziałam się między innymi o tym, że jedna ze świętych, przedstawiona na jednym z obrazów, cierpiała na skoliozę :D

Przy tej okazji na otaczającym kościół katolickim cmentarzu obejrzeliśmy także najstarsze groby, o których również rozmawialiśmy w piątek.

Spotkanie niedzielne poprzedziła bardzo dobra rozmowa z księdzem proboszczem parafii ewangelickiej, który nie mógł przyjechać na nie, ale jest bardzo pozytywnie nastawiony do wszelkich działań dotyczących zachowania i popularyzowania dziedzictwa ewangelików naszej dawnej parafii i jest bardzo otwarty na współpracę.

W poniedziałek dotarły do Archiwum książki z Centrum Archiwistyki Społecznej przedłużając tym samym świąteczny weekend o kolejny dzień. Książki są do wypożyczenia, korzystać z nich również będziemy na kolejnych spotkaniach.

 

Publikacje CAS dostępne od teraz w KAS.

 

O ile dla innych archiwów były to spotkania raczej podsumowujące ich działalność, pokazujące zbiory to dla nas był to bardziej nowy początek, nowe otwarcie, w 10 rocznicę działalności Koszęcińskiego Archiwum Społecznego i po 5 latach od założenia Muzeum „Doctor Villa”.

Gorąco dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział i nie mogę się już doczekać kolejnych spotkań.



Szczególne podziękowania kieruję do pani wójt gminy Koszęcin Anny Korzekwy- Wojtal za honorowy patronat i obecność na spacerze oraz dla pana wiceprzewodniczącego rady gminy w Koszęcinie Ziemowita Wilka.

Zespołowi Centrum Archiwistyki Społecznej bardzo dziękuje za ten fantastyczny pomysł i za sposób jego realizacji. #ARCHIFEST to jest na prawdę doskonale zapowiadające się wydarzenie :) 

Anonimowej ofiarodawczyni dziękuję za darowiznę wpłaconą "na bibułkę i nożyczki". Dziękuję, że o to widzisz :)

 

Koniec i bomba, a kto nie był ten trąba. 


NIE WYRZUCAJ - NIE NISZCZ - NIE PAL = PRZEKAŻ


Jeśli robisz porządki po zmarłym krewnym, czy w domu, który kupił_ś i nie wiesz co zrobić z dokumentami, gazetami, obrazami, zdjęciami - po prostu się ze mną skontaktuj, ustalimy gdzie powinny trafić.
A takie rzeczy jak zdjęcia i albumy fotograficzne przyjmuję (Muzeum "Doctor Villa" w Koszęcinie/ Koszęcińskie Archiwum Społeczne) nawet bez wcześniejszej weryfikacji i oglądania.

 

 

 

 

  

środa, 22 stycznia 2020

"Niezapominajka" o Zofii Izdebskiej w PWK


Kilka lat temu trafiło w moje ręce pudełko po butach pełne fotografii, przestawiających przeważnie młodych ludzi z Jarosławia - Zofię Izdebską (Kulczycką), jej siostry, koleżanki, znajomych. Spośród tych zdjęć kilkadziesiąt stanowiło wyraźną całość. Nie od razu wiedziałam z czym są związane, kim są te dziewczyny w mundurach, nie wyglądające na harcerki. Dopiero kiedy znalazłam legitymację instruktorki wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego (a nawet powiatowej komendantki pw) zaczęłam szukać informacji o nich. 

Przysposobienie Wojskowe Kobiet było największą międzywojenną organizacją kobiecą. Zrzeszało dziewczęta (od 15 r.ż) i kobiety na terenie całej Rzeczpospolitej. Przygotowywało je do pomocniczej służby ojczyźnie w czasie wojny. "Pewiaczek ród" przed wybuchem wojny liczył ponad 47 tysięcy członkiń, a przeszkolonych było niemal milion. Na tych fotografiach pojawia się ich około dwustu, wśród nich dwudziestoparolatka, Zosia Kulczycka. 


W tym albumie  postanowiłam zebrać te właśnie zdjęcia, związane z działalnością Zofii w PWK - z letnich obozów w Garczynie, Rozłuczu i Spale, z kursów instruktorskich w Brześciu i Kielcach, z zawodów sportowych i kursów w Przemyślu, Lwowie i Jarosławiu. 


Na niektórych rewersach znajdują się podpisy uczestniczek i zabawne dedykacje.
Na szkoleniu w Brześciu Zosia zaprzyjaźniła się z dziewczętami z Dąbrowy Górniczej, które wpisały swoje adresy na odwrocie wspólnej fotografii. Czy ktoś je może rozpoznaje? :) 


Pomimo kilkuletnich poszukiwań nie udało mi się dotychczas potwierdzić czy Zofia rzeczywiście była powiatową komendantką PWK i co to znaczy, ani czy zdjęcie krajobrazowe (które umieściłam też na okładce) zostało wykonane w Rozłuczu. 


Wszystkie fotografie pochodzą z lat 1936-39. Ostatnie z nich wykonane zostały 15 sierpnia 1939r. w Spale w Święto Matki Boskiej Zielnej, na dwa tygodnie przed wybuchem II wojny. Przedstawia Pewiaczki przed prezydencką kaplicą w szpalerze przed przechodzącym prezydentem Ignacym Mościckim.


Zależało mi na tym, żeby fotografie jak najbardziej przypominały namacalne odbitki - ze śladami upływu czasu, chemicznymi odbarwieniami, załamaniami, uszkodzeniami fizycznymi. W tym przypadku wykonałam zdjęcia zdjęć i to się doskonale sprawdziło. Nie robiłam też retuszu ani korekcji kolorów kopii cyfrowych. 
Ale cieszę się już na albumy z kopiami koloryzowanymi i doskonale rozumiem potrzebę "naprawienia" zdjęcia.


Jako dopełnienie historii PWK w naszej rodzinie dołączyłam również kopie zaświadczeń ze szkoleń PWK Darii Kulczyckiej - młodszej siostry Zofii.


Moja książka ma format A4. Na 26 stronach zmieściłam całkiem spory tekst, 53 fotografie (niektóre z rewersami) oraz 3 dokumenty. Na tym formacie bez dużych strat dla przejrzystości zmieści się dwa do czterech razy więcej materiału. 




Gorąco zachęcam do tworzenia swoich albumów. Poświęconych określonej osobie, wydarzeniu, miejscu czy okresowi czasu. 
Fotoalbumy chronią stare zdjęcia przed zniszczeniem i zaginięciem. Możemy je przeglądać dowolną ilość razy bez szkody dla bezcennych oryginałów. Możemy je też dowolną ilość razy zwielokrotnić i obdarować np wszystkich członków rodziny taką pamiątką wykonaną z jednego jedynego egzemplarza oryginału. 

Jeśli chcesz w podobny sposób zachować stare zdjęcia, a nie masz na to czasu lub nie potrafisz tego zrobić samodzielnie - napisz lub zadzwoń. Naszą misją jest przede wszystkim ocalanie przeszłości zapisanej na fotografiach i dokumentach. Z największą radością pomogę Ci stworzyć twoją Niezapominajkę.

Jeśli Twoja krewna także była w PWK, szczególnie w Jarosławiu lub na Śląsku, będę wdzięczna za kontakt :)